Dajesz butelkę – źle. Karmisz piersią – jeszcze gorzej.

Dostałam po nosie. Oj, naprawdę porządnie się na mnie zemściły kobiety, które poczuły złość po moich słowach. Napisałam w komentarzu  pod pewnym  postem, że sukces w karmieniu piersią rodzi się w głowie,  bo to ona steruje wydzielaniem hormonów laktacyjnych. Odważyłam się jak jakiś kamikadze dodać,  że wystarczy głęboko, bezwarunkowo i entuzjastycznie WIERZYĆ, żeby mleko płynęło  a jeśli nie płynie to szukać pomocy doświadczonej mamy lub doradcy laktacyjnego. I tyle, albo aż tyle, bo wylała się fala kobiecej złości :

’Przez takie teksty czułam się jak gów*** kiedy nie udało mi się karmić piersią dziecka’

’Zacznij czytać to co piszesz’

’Kupa śmieci,  nie karmiłam piersią bo mam zespół policystycznych  jajników’

’Arogancja!’

Ja wszystko rozumiem. Szanuję zdanie kobiet, które z różnych powodów nie karmiły piersią. Nadal jednak uważam, że potrzeba nam fachowego wsparcia a nie propagandy niepowodzenia, bo w całej tej dyskusji poczułam się głupio, że mnie się udało. Po takich reakcjach zakopałam się głęboko pod kołdrę, skasowałam komentarz i poczułam, że oto schodzę do podziemia. I dopiero po kilku dniach zrozumiałam, że zamknięcie ust to najgłupsze wyjście z tej gorącej dyskusji…

PROPAGANDA NIEPOWODZENIA

Żyjemy w najbardziej nielaktacyjnych czasach w historii ludzkości. Po każdym z moich porodów doświadczałam tego samego – personel medyczny zarówno w Polsce jak i w Szkocji z nieufnością patrzył na moje karmienie piersią. Nie pomogło moje głębokie przekonanie, że przecież karmienie po porodzie naturalnym trwa zaledwie chwilę,  bo zarówno dziecko jak i mama muszą najpierw odpocząć zanim nawiążą mleczną współpracę . I za każdym razem sugerowano mi, że coś muszę ulepszyć,  czegoś jest za mało,  za długie przerwy na karmienie i jeśli chcę to dziecko będzie dokarmione sztucznie.  Nie znalazła się ani jedna osoba, która widząc jak zależy mi na naturalnym karmieniu powiedziałby:  świetnie,  widzę że mamy tu zgrany duet. Przecież głodne dziecko i mama wierząca w mądrość swojego ciała (która przez 9 miesięcy wcześniej nosiła w sobie dziecko) wystarczą żeby zamknąć usta zarówno sceptykom jak krytykom naturalnego karmienia.

Karmić piersią jest w stanie prawie każda zdrowa kobieta, tak jak prawie każde zdrowe dziecko potrafi ten pokarm przyjmować. Wyjątki dotyczą rzadkich przypadków kiedy np. noworodek ma skrócone wędzidełko podjęzykowe, ogólnie obniżone lub wzmożone napięcie mięśniowe, inne ciężkie schorzenia albo mama cierpi na wrodzony brak tkanki gruczołowej piersi, ciężką chorobę psychiczną, inne ciężkie schorzenia. Pęknięte, płaskie lub wklęsłe brodawki nie są tu przeszkodą, podobnie jak maluch, który w pierwszych dobach dużo śpi, albo nie przybiera na wadze w tempie rówieśników karmionych mlekiem zwierzęcym. Co sprawia, że tak mało z nas – matek wierzy w siłę swoich piersi?

pierś-post-mała-3

SIŁA PIENIĄDZA

Zachodnią kulturą i mentalnością w dużej mierze rządzi pieniądz. To gigantyczne zyski producentów mieszanek mlecznych generują zapotrzebowanie.  Nic zatem dziwnego, ze renoma formuły mlecznej jest niezagrożona. Wystarczy zadać  sobie pytanie: kto jest największym rywalem firm produkujących sztuczne mleko? by zrozumieć, że w interesie tych samych firm jest przekonywać jak największą liczbę kobiet, że ich własne mleko (ten groźny rywal) nie jest takie łatwe w produkcji a piersi kobiety mogą odmówić współpracy z byle powodu. Po macoszemu traktuje się więc to najlepsze i unikalne kobiece mleko na oddziałach noworodkowych,  w gabinetach lekarskich, podczas wizyt położnych pokazując kobiecie stale otwartą furtkę,  za którą wystarczy wsypać, zamieszać i podać maluszkowi  żywność,  która nigdy nie będzie tak doskonała jak mleko mamy.

Bardzo pomysłowe i wszechobecne reklamy zmieniły całą kulturę karmienia piersią: wywarły ogromny wpływ na środowisko medyczne i procedury stosowane przez lekarzy. 99 procent kobiet ma fizjologiczne podstawy do tego, wyprodukować więcej mleka niż potrzebują ich dzieci. Jednak koncerny i firmy produkujące mieszanki ukuły określenie „syndromu niewystarczającej ilości mleka”. To hasło, które potrafi skutecznie zasiać ziarno wątpliwości i to nie tylko w głowach matek.*

Coś tam się czasem przebąknie o unikalnym składzie kobiecego mleka, da ciężarnej ulotkę, ale w żaden sposób CZYNNIE nie pomoże kiedy ta sama kobieta ze strachem i niepewnością przystawi swoje dziecko do piersi.  A potem skapituluje,  bo zabraknie obok doświadczonej innej kobiety, która poprowadzi przez mgłę do pełnej blasku satysfakcji matki karmiącej.

I to jest tak smutne, w czasach kiedy o mleku kobiecym wiemy tak dużo, że czasem zastanawiam się: co dalej? Czy karmienie piersią będzie wkrótce na tyle egzotyczne co wiara we wpływ faz księżyca na życie człowieka ?

BIEDNE NIE MAJĄ WYBORU, BOGATE NIE MUSZĄ

„Powszechnie wiadomo,  że nawet w zamożnym kraju, dziecko milionera, które jest sztucznie karmione będzie mniej zdrowe niż to, któremu pierś podaje najbardziej nawet uboga matka.” – pisze w swojej książce Polityka karmienia piersią. Ideologia, Biznes i Szemrane Interesy Gabrielle Palmer. Autorka rozprawia się ze wszystkim co doprowadziło nas do dzisiejszych nielaktacyjnych czasów. Zadaje niewiarygodnie oczywiste i retoryczne pytanie: „Jak to możliwe, że w wielu społecznościach na świecie,  100%  niedożywionych kobiet karmi piersią z łatwością,  podczas gdy w uprzywilejowanych zamożnych społeczeństwach, dobrze odżywianie kobiety wierzą,  że im się to nie uda?”

Karmienie piersią to wrodzona umiejętność każdej kobiety. Tam gdzie przemysłowi nie udało się przekonać kobiet, że tzw. cycek to wyjątkowo kapryśny i podejrzany producent, matki karmią piersią bez przeszkód. Karmią, bo tak robiły ich mamy, babki, prababki… bo łańcuch nie został przerwany. I kiedy młoda mama ma chwilę zwątpienia kiedy przez pierwsze dni laktacja się rozpędza to natychmiast dostaje wsparcie bliskich kobiet.

My tymczasem wierzymy, że nam się nie uda, bo ta niewiara to spory dochód dla tych, którzy kreują w mediach powszechne gusta i opinie. Te fałszywe przekonania otwierają bowiem miliony portfeli. Mamy też na plecach cały system od tzw. medykalizacji ciąży i porodu, powszechnego cesarskiego cięcia powodującego opóźnienie laktacji, po nieświadomą  kampanię antylaktacyjną dająca personelowi medycznemu prawo do kwestionowania możliwości piersi.

pierś-post-mała-2

POLITYCZNA MLECZNA POPRAWNOŚĆ

Ostatnio dołączyła się do tego wszystkiego tzw. polityczna poprawność. Poczułam na własnej skórze, że w zachodniej kulturze jest to temat coraz bardziej tabu, który poruszać należy z zachowaniem określonych reguł,  żeby mamy niekarmiące nie poczuły się urażone. Jedne kobiety niepotrzebnie czują się winne, dlatego inne boją się głośno mówić, jak to cudnie karmić własnym mlekiem, karuzela kręci się wokół czarnego lub białego. I ta potworna manipulacja prowadzi do tego, że w ogóle nie mówi się o tym jak przygotować, nauczyć i wesprzeć  kobiety, które chcą użyć piersi do wykarmienia dziecka. Nie mówi się o tym, że nie jest to żadna wiedza tajemna.  Żeby w temacie istniała równowaga i nie koncerny produkujące mieszanki mleczne, ale natura w postaci najbardziej oczywistego rozwiązania dyktowała wybór kobiecie – potrzeba naszej solidarności. Kobieta powinna zaufać innej kobiecie i czerpać z jej potencjału.

MAJSTRÓW NAM POTRZEBA

Jakim prawem wypowiadasz się na ten temat, czy masz do tego kwalifikacje?’ zagrzmią pewnie głosy przeciwniczek.

Tak. Mam dyplom majstra laktacji.  A właściwie trzy takie papierki, co prawda wiszą w mojej głowie a nie u kogoś gdzieś  poczekalni gabinetu, ale za to wydane przez trójkę wykarmionych własną  piersią  maluchów. I najfajniejsze jest to, że jeśli się postaram to od najmłodszego też dostanę glejt, bo właśnie u niego terminuję. I w dodatku tak długo jak żyję będę wspierać wszystkie mamy, które tylko odważą się prosić o wsparcie. Będę krzyczeć, chociaż to niepopularne, że mleko kobiety jest najlepszym pokarmem dla dziecka, które nie tylko dostaje wszystkie niezbędne składniki ale też drogocenne bakterie i przeciwciała – osobistą tarczę antyrakietową na wagę złota w dzisiejszych jałowych czasach. Będę powtarzać co oczywiste, że laktacja jest też dobroczynna dla kobiet, bo m.in. przyspiesza obkurczanie się macicy po porodzie, powrót do formy, daje poczucie spełnienia, pomaga natychmiast ukoić dziecko, chroni przed niezaplanowaną ciążą, wieloma chorobami etc. Nie sposób, przecenić wartości kobiecego mleka. I o tym też się zapomina nie wiążąc braku karmienia piersią z depresją poporodową, częstymi infekcjami noworodka czyli zaburzeniami snu.

 pierś-post-mała-4


ALLELUJA I AMEN

Nie ma niczego bardziej ludzkiego i oczywistego niż widok mamy zaspokajającej wszelkie potrzeby swojego dziecka z wykorzystaniem cudownego mechanizmu jakim jest laktacja.  Wie o tym, każda kobieta która karmiła piersią.  Gdyby takie mamy dopuścić do głosu i  jakimś sposobem zachęcić do wspierania innych kobiet świat byłby szczęśliwszy o miliony zdrowych dzieci i spełnionych mam. Tymczasem obserwujemy tyranię butelki pod płaszczykiem pigułki na matczyne łzy, której nikt nie pomógł kiedy tej pomocy najbardziej potrzebowała.

Jeśli jesteś w ciąży albo planujesz mieć dziecko znajdź proszę inną mamę, która karmiła piersią. Niech będzie twoim drogowskazem, żebyś i ty później przekazała swoją wrodzoną mądrość innej kobiecie. Nie wierz w to, że masz za małe albo za duże piersi, za chude albo bezwartościowe mleko, że pierś jest kapryśna a twoje dziecko zbyt głodne na pokarm, który trudno zważyć czy odmierzyć. Uwierz innej mamie, która będzie obok kiedy ciebie dopadną wątpliwości!

 

Tekst dedykuję swojej Mamie – Marysi w podziękowaniu, za jej wsparcie, doświadczenie i wiarę w kobiecą pierś!

 

 

tekst: Agata Lesiowska

foto: Agata Lesiowska, Have Some Water

prawa autorskie zastrzeżone

* Gabrielle Palmer w wywiadzie dla Newsweek Polska, rozmowa z Paweł Szaniawski,  17/11/2011, „Matki Nabite w Butelkę”, pełen wywiad na stronie magazynu: Matki Nabite w Butelkę

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *