Poród bez strachu czyli hipnoporód

Narodziny to doświadczenie, które wpływa na całe późniejsze życie a dziecko które przychodzi na świat jako wolne od wpływu leków, w pełni uważne i jednocześnie witane przez równie świadomą matkę w miłości i pewności – rozpoczyna swoje życie i pierwsze relacje z ludźmi w najlepszy z możliwych sposobów.

To swego rodzaju matryca dla wszystkich późniejszych relacji, jakie dziecko nawiąże z innymi ludźmi; ma wpływ na tych, których spotka. Dlatego w dłuższej perspektywie czasu trudno przecenić znaczenie takich narodzin – spokojnych i łagodnych.

Kathrine Graves

 

Trzy razy rodziłam z wielkim i ciężkim strachem na ramieniu, który kazał mi krzyczeć, patrzeć na przyjście na świat dziecka jak na największą męczarnię. Trzy razy będąc w ciąży i słysząc słowo poród kuliłam się z obawy, że znowu będę cierpieć. Za czwartym razem trafiłam na hypnobirthing czyli tzw. poród w hipnozie. I to sprawiło, że uwolniłam się od strachu i doceniłam, jak pięknym oraz budującym przeżyciem może być poród. Chciałabym, żeby przeczytała o nim każda kobieta, którą czekają narodziny własnego dziecka – żeby wiedziała, że w świecie mrożących krew w żyłach historii są też te niewiarygodnie spokojne i dodające wiary, że może być inaczej. Chciałabym żeby zarówno moja siostra jak i moje wszystkie trzy córki wiedziały, że poród to kulminacja kobiecej mocy i siły – moment, który może zdefiniować to kim jestem.

 

CIĘŻARNA HIPONOTYZERKA

 

O hipnoporodzie opowiedziała mi znajoma Japonka, która z pomocą tej metody urodziła dwójkę dzieci. Najbardziej zadziwiło mnie, że każdy z tych porodów dobrze wspominała. Słuchając jej opowieści myślałam, że to nie dla mnie. Przecież ja sama i wszystkie kobiety, z którymi do tej pory rozmawiałam miałyśmy podobne odczucia, że poród musi być cierpieniem. Szybko pomyślałam, że może Japończycy są bardziej podatni na manipulację pod hipnozą, a może umiejętność buddystycznej medytacji Misy naturalnie kierują ją w stronę takich wynalazków. W każdym razie ja sama jestem chyba zbyt bardzo ukorzeniona w tym co tu i teraz, żeby dać się złapać na poród w innym wymiarze. Sama nazwa mnie odstraszała! Jak można rodzić w hipnozie?! Będzie mi Marcin machał przed nosem wahadełkiem, czy może kadzidełka mają pomóc…

 

Im bliżej jednak dnia porodu tym strach bardziej mnie paraliżował. Miałam sny o bólu, o komplikacjach a potem dni napięte w oczekiwaniu najtrudniejszego. I właściwie z nudów zaczęłam czytać o tzw. HypnoBirthing czyli hipnoporodzie. Można przygotować się do niego chodząc z partnerem/osobą towarzyszącą przy porodzie na kurs bądź zrobić to najtańszym sposobem, czyli czytając podręcznik i codziennie słuchając płyty. Podjęłam wyzwanie tańsze.

 

 hipnoporod-1-provia

 

Już po kilku dniach zauważyłam, że strach przed bólem uciekł. Zrozumiałam, co często jest podkreślane w metodzie, że ból jest przeszkodą w naturalnym, pełnym harmonii i skupieniu porodzie. Urzekły mnie odwołania do świata zwierząt, gdzie samice ssaków przed rozwiązaniem szukają odosobnionego, zaciemnionego, bezpiecznego miejsca gdzie bezgłośnie wydają na świat potomstwo. Uświadomiłam sobie, jak daleko w naszej współczesnej kulturze odeszliśmy od takiego scenariusza… Im więcej czytałam, słuchałam tym większą radość dawało mi mentalne przygotowywanie się do porodu aż niepostrzeżenie zorientowałam się, że czuję absolutną pewność, że dam radę i wcale nie będę cierpieć. Tuż przed porodem odczuwałam radosne napięcie, spokojne oczekiwanie na dziecko a nie na ból – jak to miało miejsce podczas wcześniejszych ciąż.

 

hipno-2-provia

 

PORÓD

 

W dniu, kiedy zaczęły się skurcze byłam bardzo skoncentrowana i ulgę przyniosła mi świadomość, że w 10 dni po terminie poród zaczyna się samoistnie. Sam poród przebiegł bardzo sprawnie, świadomie i z głęboką wiarą, że oto zbliżam się do granicy za którą nic nie będzie dotkliwe, gdzie za moment dostaniemy swoją nagrodę – dziecko. I chociaż był to poród przyspieszony indukowaniem – stale miałam poczucie niewiarygodnej kontroli. Ogromna w tym zasługa Marcina, który był moją kotwicą. Obecność partnera jest bowiem w hipnoporodzie kluczowa. Ma on zapewnić kobiecie atmosferę sprzyjającą wyłączeniu się i skupieniu na wyuczonych technikach. Drugi kluczowy element to słuchawki na uszach albo nagranie z głośnika.

 

reka-2-porta

 

METODA

 

Hipnoporód wiąże się z bardzo dogłębnym  poznaniem samej fizjologi przyjścia na świat dziecka. Mama uczy się wcześniej o wpływie poszczególnych hormonów na proces przyjścia na świat dziecka, o tym jak pracują mięśnie macicy w czasie skurczów, jak dokładnie przebiegają kolejne fazy porodu, jak inne kobiety rodzące w hipnozie opisują swoje doświadczenia. Ciężarna na kilka tygodni przed porodem ćwiczy też odpowiednie techniki oddychania oraz wizualizacje, które ból porodowy mają zamienić w świadome odczytywanie kolejnych faz porodu oraz wspieranie rodzącego się dziecka. Wizualizacje powtarzane są codziennie, czasem wydaje się że aż do znudzenia ale ich kojąca siła w trakcie porodu jest ogromna. Na sali porodowej słuchałam swoich ulubionych wizualizacji i kojącej muzyki przez słuchawki niemalże nieustannie przez 5 godzin aż do ostatniej fazy porodu.

To wszystko sprawiło, że jako rodząca mama wyszłam na spotkanie z dzieckiem świetnie przygotowana. A wiedza i absolutna pewność tego, że wszystko ma swoją kolejność i każdy ucisk, skurcz jest wspólną pracą mojego ciała i ciała rodzącego się dziecka daje zupełnie inne spojrzenie na poród. Oto bowiem ciało otwiera się a ja daję mu na to przyzwolenie. Dzięki temu, że nie walczę z bólem, nie napinam mięśni i świadomie ułatwiam ciału spełnienie zadania, poród jest szybszy, łagodniejszy i niewiarygodnie świadomy. Kobieta rodząca w autohipnozie wyłącza racjonalne myślenie, chowa się w tzw. korze pierwotnej, czyli całkowicie zawierza instynktowi. Dzięki temu przez pierwsze dwie fazy porodu nie dopuszcza do produkcji adrenaliny, która paradoksalnie spowalnia cały proces. Wizualizacji i relaksacji, którą gruntownie wcześniej wytrenowała używa do bardzo kontrolowanego oddychania, dzięki któremu pozwala mięśniom na niezakłóconą pracę a całemu organizmowi na poddanie się hormonom wspierającym łagodny poród – relaksynie i oksytocynie.

 adaś-cyc

 

Mój czwarty poród był piękny. Po raz pierwszy pomagałam swojemu dziecku wydostać się na świat. Po raz pierwszy doskonale rozumiałam na czym polega moja rola i gdzie szukać pomocy w chwilach słabości. Nasz syn przyszedł na świat sprawnie i świadomie. Urodził się spokojny, czujny, bez wpływu leków i mamy nadzieję, że jego życie będzie równie naturalne.

Bardzo chciałabym, żebyśmy nie bały się rodzić, bo są porody które nie przynoszą ani strachu ani cierpienia ale ogromną siłę, którą każda kobieta ma w sobie. Poród nie musi być traumą.

 

tekst: Agata Lesiowska

foto: Agata Lesiowska, Have Some Water

prawa autorskie zastrzeżone

 

 

ŹRÓDŁA

Przygotowując się do porodu korzystałam z:

Nagrania audio:

‚The Labour Companion’, Maggie Howell, Self-hypnosis audio CD

‚Relaxation for a Gentle Birth: Colour and Calmness’, Katharine Graves, KG Hypnobirthing

‚Fear Release Before Birth: Confidence and Power’, Kathrine Graves, KG Hypnobirthing

Książki:

‚Hypnobirthing’, Katharine Graves, KG Hypnobirthing

‚Hypnobirthing: The Mongan Method: A Natural Approach to a Safe, Easier, More Comfortable Birthing’, Marie Mongan

 

 

1 comment

  • arti13

    Dziękuję😄 Nigdy o takim porodzie nie słyszałam. Podam temat dalej- warto aby młode kobiety o tym wiedziały. Na szczęście natura wyposażyła nas też w mechanizm częściowego zapominania po porodzie o bólu. Pamiętam jak w tydzień po porodzie naszej pierwszej córeczki znajoma starsza pani stwierdziła, że teraz to pewnie już nie będę chciała mieć więcej dzieci. A ja odpowiedziałam , że już mogę urodzić następne. Szok i niedowierzanie pamiętam do dziś. Fakt, że ja też jak na owe czasy byłam bardzo świadomą mamą. Ale oczywiście bólu nie dało się uniknąć. Podczas mojego pierwszego porodu zażądałam 3 poduszek aby nie rodzić w pozycji leżącej, czułam instynktownie, że to nie bedzie dobre dla mnie ani dziecka. A ponieważ zagroziłam że się uduszę( mam astmę) to je dostałam. To samo było z karmieniem piersią- tylko moja mama mnie wspierała. A na spacerach gdy dyskretnie karmiłam ludzie patrzyli na mnie zdziwieni.
    Pozdrawiam serdecznie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *