Sklepowy awanturnik

Uwielbiam dziecięcą logikę,  błyskawiczne uczenie się poprzez wnioskowanie i to, że w dużym stopniu to my dorośli kształtujemy dziecięce widzenie świata.  Uważam, że nie ma złych dzieci, są tylko dzieci których nikt nie rozumie albo te, którym brakuje przewodnika. Zarówno żelazna ręka, jak i brak norm powodują, że dziecko jest nieszczęśliwe a w oczach dorosłych  sprawia im problemy. I chociaż nie ma uniwersalnego modelu wychowania, to unikać warto obu skrajności.

List od mamy

Napisała do mnie ostatnio mama której dwuletni  syn powinien dostać Oskara w kategorii pierwszoplanowa rola w dramacie. Mały uwielbia urządzać sceny żeby tylko dostać to, co sobie upatrzył. Mama jest przygnębiona i bezradna. Sytuację pogarszają dziadkowie, którzy widząc takie wybuchy złości w domu pędzą na ratunek szybko zagłaskując złość.  I rośnie sobie ten sprytny dwulatek w przekonaniu, że da się pociągać za sznurki już w tak młodym wieku.

Sprawa jest naprawdę poważna. Oto fragment listu:

Synek szybko się uczy, minusem jest to, że w rzeczach które mu nie pasują podnosi na mnie rękę, nie tylko na mnie, na męża, wujka, kuzyna, gdy jest strasznie zdenerwowany kładzie się na ziemi, i głośno krzyczy, nie idzie go w ogóle uspokoić a gdy tłumaczę mu, że tak nie wolno – w ogóle nie reaguje, czasami ucieka i się śmieje. Słowo NIE WOLNO działa na niego jak płachta na byka. Miał taki etap, że z nerwów uderzał główką o fotel, stolik, o wszystko co miał pod ręką. Oglądałam wtedy na youtube, wypowiadała się psycholog dziecięca, że matka powinna chwycić dziecko, w ogóle do niego nie mówić i tak długo trzymać aż się uspokoi. Coś w tym było, bo tak robiłam, ale gdy teściowa była w pobliżu to przybiegała i zabawiała go rożnymi rzeczami byle nie płakał, bo twierdzi że z płaczu będzie nerwowy i będzie miał tiki. Mówiłam jej że ma go zostawić wtedy, ale nic to nie daje. Jestem bezradna…

Powody

Bezradność jest tutaj wynikiem wielu sprzecznych postaw wychowawczych, które utrudniają mamie oduczenie synka niewłaściwego zachowania. Dwulatek ma całą armię adwokatów, którzy w dobrej wierze, ale z krzywdą dla jego rozwoju próbują włączyć się do tego co powinno być wyłącznie w gestii rodziców. W wychowaniu dziecka ważna jest umiejętność powiedzenia STOP!  dziadkom, ciotkom, kuzynom, znajomym. Nieprawdą jest, że z szacunku dla bliskich trzeba się z nimi zgadzać. Z szacunku dla bliskich osoby, które dają dobre rady powinny się od nich powstrzymać wiedząc, że to brak zaufania i poszanowania prawa rodzica do wychowania wedle własnej intuicji. Dobrze jest w takiej sytuacji spokojnie ale stanowczo zwrócić uwagę teściowej: „Mamo, proszę nie wtrącaj się kiedy próbuję zapanować nad sytuacją, to mi nie pomaga.” Kluczowe jest też przekonanie męża, że rodzice powinni stać za sobą murem nawet jeśli do końca się zgadzają się ze sobą. W przeciwnym razie maluch będzie wyrastał w przekonaniu, że wszystko mu wolno a jak nie wolno, to wystarczy starszych przestraszyć, że coś złego mi się stanie.

Sposób na awanturnika

Pocieszające jest to, że każde dziecko na jakimś etapie swojego życia sprawdza zakazy poprzez uparte i głośne ich łamanie. Najważniejszy jest sposób, w jaki dorosły wówczas zareaguje. Jeśli w obawie przed krzykiem ulegnie, maluch dostanie bardzo jasną wskazówkę, że taka komunikacja przynosi efekt i kiedy następnym razie będzie chciał coś wymusić, narzędzie wpadnie mu do ręki samo.

Nie chodzi jednak o to, żeby krzyczeć na dziecko i złościć się w odpowiedzi na jego złość. Wystarczy spokojnie przeczekać wybuch protestu, niezależnie od tego co myślą sobie o nas osoby postronne. Nie wolno pocieszać dziecka, strofować ani pospieszać. Wystarczy jasno i zdecydowanie, ale cierpliwie podkreślić: „Nie mogę kupić Ci cukierków, są niezdrowe”, „Nie mogę kupić Ci teraz zabawki masz już dużo innych.”  Może wydawać się, że dziecko będzie leżało na sklepowej podłodze wieczność, że za chwilę przyjdzie ochrona albo zgromadzi się tłum gapiów. Dla dobra dziecka to naprawdę nie ma znaczenia. Chodzi o to, żeby pomóc maluchowi zrozumieć reguły rządzące naszym życiem, że nie zawsze dostajemy to czego chcemy.

Kiedy tylko dziecko się uspokoi dobrze je przytulić mówiąc :„Widzę, że byłaś/łeś zły ale cieszę się, że to już minęło. Jesteś naprawdę już dużym i mądrym dzieckiem”. Warto też odwrócić uwagę od tego co właśnie się wydarzyło i np. zlecić dziecku zadanie, za które też możemy je pochwalić np. pakowanie zakupów, szukanie potrzebnego produktu etc.

Z awanturami publicznymi naprawdę można sobie poradzić, trzeba tylko być świadomym jak ważny jest nasz spokój. Trzymanie dziecka na siłę w jednej pozycji to przemoc i nie ma nic wspólnego z uczciwym pokazaniem czego oczekujemy. To wymuszenie uwagi i uczenie dziecka, że dorosły ma prawo je zniewolić. Jedynym sposobem poradzenia sobie z małym aktorem jest pokazanie, że jego przedstawienie to zwyczajna klapa…

tekst Agata Lesiowska

zdjęcie: Agata Lesiowska

prawa autorskie zastrzeżone

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *