Noszę i rozpieszczam

Nie noś dziecka na rękach bo je rozpieścisz – to chyba jeden z najbardziej szkodliwych mitów dotyczących wychowania małego dziecka . Są jeszcze inne równie powszechne: nie biegaj, bo się spocisz ;  daj mu/jej smoka to się uspokoi i najbardziej przeze mnie znienawidzone: masz chude mleko – nie możesz karmić piersią . Całe szczęście, że wiedza na temat rozwoju małego człowieka jest coraz powszechniejsza a rodziców, którzy czekają aż dziecko się ‚wypłacze’ coraz mniej.

Kultura bliskości a Dział Dziecięcy
Piszę o tym jako mama noworodka zafascynowana tematem rozwoju kości, stawów, kręgosłupa i stresu niemowlęcego. Wszystko sprowadza się do wyboru: nosić czy pozwalać leżeć? Otóż absolutnie NOSIĆ! W kulturach żyjących najbliżej natury noszenie maluszka przez mamę jest oczywiste i zwyczajnie konieczne. Mamy nie mają ani czasu na spacery z wózkiem (krótko po porodzie wracają do dotychczasowych obowiązków), ani warunków do pchania wózka, nie wspominając już o kwestiach finansowych. Wózek to wynalazek równie dla nich egzotyczny co pampers czy lotion do ciała. Dlatego tam właśnie mamy zwyczajnie zawijają dziecko w kawałek materiału mając je stale przy ciele. Naukowcy nazywają to ‚kulturą bliskości’. Według mnie to zwykły rozsądek wynikający z niezakłóconej intuicji. Tymczasem wszystkie cywilizacyjne ‚udogodnienia’ z których jesteśmy tak dumni oddalają nas od tego, co najbliższe naturze. Produkty z tzw. Działu Dziecięcego tylko pozornie ułatwiają nam opiekę i wychowanie. Niestety, ale nie bez konsekwencji. Zapominamy że im prościej tym lepiej. To najpiękniejsza zasada, która sprawdza się także w przypadku naszych maluszków. Do rzeczy zatem!

Nie pozwalaj stale leżeć
Wymuszona pozycja leżąca dla dopiero kształtującego się szkieletu małego dziecka wcale nie jest najlepsza chociaż powszechnie uważana za najbezpieczniejszą. Zapewniamy sobie pozorny spokój kiedy dziecko jest ograniczone krawędzią wózka, fotelika albo łóżeczka – cierpi jednak na tym jego rozwój psychiczny i fizyczny. Pamiętajmy, że przez 9 miesięcy maluch rozwijał się w cieple wód płodowych przy akompaniamencie bijącego serca i głosu mamy, stale odczuwając kołysanie. Tuż po porodzie noworodek zostaje odseparowany od tego co znajome, w dodatku dorośli oczekują że maluch będzie zadowolony z samotnego leżenia w trudnym dla niego środowisku. Wiele osób radzi mamom, żeby nie nosić dziecka na rękach kiedy płaczem sygnalizuje stres, bo to niezdrowe i powoduje rozleniwienie. Nic bardziej mylnego. Noszenie jest całkowicie naturalne.

Trochę anatomii
Kręgosłup człowieka nie jest prosty – w zachodnich społeczeństwach kształtem przypomina literę S a wśród ludów tubylczych (które nie mają siedzącego trybu życia i w związku z tym ból pleców praktycznie u nich nie występuje) bliższy jest literze J. Zanim jednak do tego dojdzie, człowiek rodzi się z kręgosłupem wygiętym w łuk. Dlatego noworodki nie potrafią przyjąć wyprostowanej pozycji – brak jeszcze tzw. fizjologicznych krzywizn: szyjnej, piersiowej i lędźwiowej. Typowa jest w tym okresie pozycja żabki z zaokrąglonymi pleckami, podkurczonymi i odwiedzionymi na boki nogami. To też pozycja idealnie dopasowana do przytulenia się pionowo do ciała rodzica przy odpowiednim podparciu główki, bioder i nóg. Ludzkie potomstwo było przecież noszone w chustach przez tysiące lat ewolucji człowieka. Długotrwałe leżenie na plecach w pierwszym okresie życia wymusza prostowanie naturalnej krzywizny, co na kolejnym etapie może zaburzać prawidłową pozycję miednicy, prowadzić do spłaszczenia kości potylicy. Nie chodzi o to, żeby całkowicie unikać kładzenia dziecka w łóżeczku lub wózku, warto jednak pamiętać o tym, że noszenie blisko własnego ciała jest nie tylko zdrowe ale też ogromnie przyjemne. Trzeba tylko pilnować odpowiedniego, naturalnego ułożenia dziecka w chuście czy na rękach. Dokładne informacje można znaleźć na stronach producentów chust a także osób promujących noszenie np. www.zamotani.pl

Pamiętajmy, że pewnego dnia nasz maluszek zacznie tak intensywnie badać świat, że noszenie na rękach okaże się dla niego zwykłą udręką. A wtedy cudownie będzie przypomnieć sobie chwile kiedy trzymanie tego smyka przy sercu było takie łatwe…

Uciekam zamotać i ponosić!

Agata Lesiowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *